Highlife na pustyni, czyli życie Polaka w Dubaju

Jeszcze dwa lata temu Kuba był świeżo po maturze, dorabiał w sopockiej restauracji i szykował się do wyprowadzki z mieszkania. Myśląc nieśmiało o rzuceniu wszystkiego i wyprowadzce do Londynu, nie brał pewnie pod uwagę, że niewiele później zostanie menadżerem restauracji w Dubaju. Brzmi jak scenariusz mało oryginalnego filmu. Historia ta wydarzyła się jednak naprawdę.

Jak trafiłeś do Dubaju i dlaczego akurat tutaj?

Sama możliwość wyjazdu pojawiła się bardzo szybko i niespodziewanie. W zasadzie 3 dni przed moim przylotem tutaj otrzymałem propozycje relokacji. Wcześniej pracowałem w Londynie w tej samej firmie, w której pracuję teraz w Emiratach, jednak na o wiele niższym stanowisku – jako barista. Dostałem propozycje przylotu na Bliski Wschód, żeby rozwinąć świeżo powstałą filię naszej restauracji, nauczyć nowo zatrudnionych baristów konceptu naszej firmy, ich zasad, przepisów itd. Miało to miejsce w kwietniu 2017 roku. Docelowo miałem tu zostać na pierwsze 3 tygodnie po otwarciu, lecz ilość i jakość pracy, którą wykonałem, zaimponowała właścicielowi i dostałem ofertę awansu. Wiązała się z tym możliwość osiedlenia się w Dubaju. Bez zastanowienia przyjąłem propozycje.

Odpowiedź na pytanie „dlaczego Dubaj” jest więc jasna. W zasadzie to było jedyne wyjście, patrząc z punktu widzenia możliwości rozwoju kariery, gdyż po powrocie do Londynu nie miałbym szans na tak szybki awans w firmie.

Jak minęły Twoje pierwsze 24 godziny w nowym miejscu?

Przez pierwszą dobę bylem w zasadzie w nieustannym szoku. Największą różnicą w porównaniu z Londynem i ogólnie Europą jest przepych i bogactwo otaczające z każdego miejsca w wielu częściach miasta. Szczególnie szokuje temperatura i klimat, która przez większość roku jest totalnie nie do zniesienia. Pierwszego dnia nie miałem czasu na zwiedzenie okolicy, gdyż od razu miałem do wykonania zadanie związane z moją pracą.

Jak przystosowałeś się do tak egzotycznego miejsca, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie?

Jedna potencjalnie egzotyczna dla Polaka rzecz mnie osobiście tutaj nie zaskoczyła. Wielokulturowość Dubaju nie wywarła na mnie szoku głównie ze względu na to, że przebywając w Londynie, spotkałem się już z wielonarodowym społeczeństwem. Szokuje za to inna rzecz – wspomniany tutejszy klimat. Temperatura w okresie letnim jest czymś, do czego chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Jest to ciężkie do wytłumaczenia dla kogoś, kto nigdy nie doświadczył temperatur odczuwalnych rzędu 55 stopni Celsjusza oraz wilgotności na poziomie 100%. Czynniki te są obecne przez około 5 miesięcy w roku, więc w zasadzie przez prawie połowę roku nie jest się w stanie spędzać komfortowo czasu na świeżym powietrzu. Na szczęście każde miejsce w Dubaju jest klimatyzowane: od garaży, przez mieszkania i restauracje kończąc na przystankach autobusowych.

Mam nadzieję, że nie przysporzę Ci tym pytaniem problemów – jaki jest Twój oficjalny status w Emiratach w świetle lokalnego prawa?

Oficjalnie według tutejszego prawa mogę się nazywać tzw. expatem piastującym stanowisko kierownicze. Sam proces zdobycia zatrudnienia w Dubaju oraz karty identyfikacyjnej często wiąże się z mnóstwem papierkowej roboty i odwiedzenia wielu urzędów.

Zjednoczone Emiraty Arabskie mają bardzo restrykcyjną politykę imigracyjną, co jest dobrze widoczne na przykładzie procesu zatrudniania pracowników. Od tego roku prawo jest jeszcze bardziej surowe. Aby zostać zatrudnionym w ZEA, potrzebne jest zaświadczenie o niekaralności z kraju, w którym przebywało się przez ostatnie 5 lat oraz certyfikat zdrowotny poświadczający, że nie jesteśmy chorzy na żadną, z określonych zakaźnych chorób, typu AIDS czy gruźlica. Jeśli starasz się o pozycję na wyższym stanowisku, konieczny jest ponadto certyfikat ukończenia szkoły wyższej, przetłumaczony przez tłumacza przysięgłego i zatwierdzony przez emiracką ambasadę w kraju, w którym szkoła została ukończona. Nie posiadanie któregoś, z wymienionych dokumentów kończy się deportacją.

Każdy przyjezdny jest zobligowany ponadto utworzyć tzw. Emirates ID, które jest niezbędne, chociażby podczas legitymowania przez policję. W momencie tworzenia tej karty trzeba podać wszystkie swoje dane osobowe, odciski z każdego, nawet najmniejszego skrawka dłoni. Bez podania tych informacji pracodawca nie jest w stanie utworzyć pracownikowi wizy pracowniczej, dzięki której ludzie przybywający do Dubaju mogą tu legalnie mieszkać. Nie posiadanie tej wizy kończy się zwykle deportacją. Podobna sytuacja jest po zdobyciu zatrudnienia. Przez pierwsze pół roku podlega się pod tzw. Probation Period. W tym okresie, odejście z pracy, niezależnie czy poprzez zwolnienie, czy dobrowolne odejście, kończy się roczną blokadą, przez którą nie można podjąć żadnej pracy na terenie ZEA. Kończy się to powrotem do kraju, gdyż bycie bezrobotnym tutaj jest nielegalne.

W tle najwyższy budynek świata – Burdż Chalifa.

Warto wspomnieć na koniec o kwestii jeszcze jednego, ważnego dokumentu. Tutejszy paszport można uzyskać tylko, jeśli jest się tzw. czystym Emiratczykiem. Nikt, kto nie jest rodowitym mieszkańcem tego kraju, nigdy nie będzie mieć szans na zostanie pełnoprawnym obywatelem Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Warto poruszyć kwestię lokum. Jak udało Ci się znaleźć mieszkanie? Jakiego jest standardu i wielkości?

Wynajmuję w tym momencie studio o powierzchni około 30m2, całkiem dobrego standardu. Mieszkanie znajduje się na obrzeżach miasta, około 25 minut jazdy od centrum. Znalezienie mieszkania w Dubaju za dobrą cenę w fajnym miejscu jest bardzo ciężkie, dlatego większość ludzi decyduje się na dzielenie mieszkania lub pokoi z innymi expatami.

W internecie spotkać można w coraz więcej relacji ludzi z całego świata z Polakami włącznie, którzy zamieszkali w Dubaju. Wspominałeś o wielokulturowości tego miejsca, która rzuciła Ci się w oczy już pierwszego dnia. Jak bardzo jest ona widoczna w codziennym życiu?

Wielonarodowość Dubaju wyjątkowo nie daje o sobie zapomnieć. Rodowici Emiratczycy stanowią według niektórych informacji mniej niż 10% całego miasta. Zdecydowana większość to mieszanka kulturowa, w której największą część stanowią Filipińczycy, Hindusi, Pakistańczycy, Ukraińcy oraz Rosjanie (często bardzo dobrze sytuowani). Jestem przekonany, że można znaleźć tutaj reprezentantów większości narodów świata. Mimo że to kraj arabski, Dubaj stara się o wizerunek liberalnego i tolerancyjnego miasta. Według tutejszego prawa, jakiekolwiek przejawy dyskryminacji religijnej, rasowej oraz, co ciekawe, płciowej, są tutaj surowo karane.

Trafiłeś już na jakichś rodaków?

Polacy nie stanowią zbyt dużej grupy imigrantów, jest nas tu według nieoficjalnych szacunków około 6 tysięcy. W 2,4-milionowym mieście to dość niewiele. Jedyni Polacy z jakimi miałem styczność, to moja rodzina pracująca ze mną w firmie oraz 3 Polaków będących częścią operacyjną restauracji. Wydaje mi się, że raz spotkałem się z grupa polskich turystów na ulicy. Generalnie zarówno w pod względem turystycznym, jak i imigracyjnym Dubaj to zdecydowanie niszowy cel dla Polaków.

Jakiego najbardziej oryginalnego pochodzenia są ludzie, jakich przyszło Ci spotkać?

Poza wszechobecnymi Filipińczykami, Hindusami, Pakistańczykami i Rosjanami udało mi się spotkać nacje, na które nie trafiłem nigdzie indziej. Są to ludzie ze Sri Lanki, Kamerunu, Nowej Zelandii, RPA, Kirgistanu czy też Uzbekistanu. Jak już wspominałem, przy dobrym szczęściu można tu spotkać ludzi z najbardziej egzotycznych zakątków świata.

Zakaz całowania i przytulania, czyli otwarty Dubaj, ale do pewnego stopnia.

Ciekawa wydaje się kwestia językowa. Jak komunikujesz się tutaj z ludźmi? Jak potrzebny jest język arabski i czy wymagano od Ciebie jego nauki?     

Arabski jest w zasadzie kompletnie zbędny, zarówno w Dubaju, jak i w stolicy Abu Dhabi. Nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacja w reszcie Emiratów, gdzie jednak większość stanowią lokalni mieszkańcy. W moim mieście natomiast całkowicie wystarcza język angielski. Co prawda językiem urzędowym także i w wieloetnicznym Dubaju jest wyłącznie arabski, ale w każdym urzędzie, sklepie czy innym miejscu publicznym porozumiewanie się po angielsku jest normą.

ZEA leży w sercu arabskiego świata, a według danych prawie trzy czwarte mieszkańców wyznaje islam. Czy silnie odczuwasz na co dzień fakt, że żyjesz w muzułmańskim kraju?

Oczywiście, że tak. Meczety są widoczne na każdym kroku. Gdziekolwiek nie spojrzysz, jesteś w stanie dostrzec minarety w zasięgu wzroku. Do tego, co około godzinę w każdym miejscu publicznym (restauracje lub centra handlowe) na około 2-3 minuty wyłączana jest muzyka, by móc usłyszeć nawoływanie do modlitwy, które jest odtwarzane z głośników, gdy w pobliżu nie ma meczetu. Dodatkowo w każdym centrum handlowym muszą być ulokowane oddzielne pokoje modlitewne dla kobiet i mężczyzn.

Większość arabskich kobiet stosuje odmienne, często skrajnie różniące się między sobą formy zakrycia ciała. Najpopularniejsze są tzw. kabaje albo burki. Zakrywają one w zależności od osoby tylko włosy albo dosłownie całe ciało, z twarzą włącznie. Mężczyźni z kolei, z naciskiem na rodowitych Arabów, ubierają się w białe szaty z odpowiednim nakryciem głowy zależnym od regionu.

Spotkałeś się z jakimiś aktami wrogości z powodu Twojego pochodzenia?

Nigdy. Być może to wynika z surowego, wspomnianego wyżej stosunku tutejszego kodeksu do wszelkich aktów nietolerancji i wrogości wobec obcych narodów. Zjednoczone Emiraty Arabskie to w zasadzie kraj, który funkcjonuje tylko ze względu na turystykę, a inne narody przylatujące tutaj pracować mają ogromny wkład w rozwój tego państwa.

Jak wygląda kwestia transportu w Dubaju? Jak dojeżdżasz do pracy lub na zakupy?

Życie bez samochodu w tym mieście jest praktycznie niemożliwe. Większość rejonów miasta nie ma nawet chodników. Co drugi samochód to taksówka, które są tutaj relatywnie tanie (30-minutowa jazda – około 50 złotych). Oczywiście metro i autobusy funkcjonują, ale działają tylko w centrum miasta. Samochód jest niesamowicie potrzebny, gdyż odległości w mieście są bardzo duże. Zwłaszcza w okresie letnim niemożliwe jest dojście gdziekolwiek na piechotę. Z mojego miejsca zamieszkania odjeżdża tylko jeden autobus (swoją drogą taki sam jak choćby w Trójmieście, polski Solaris). Do pracy dojeżdżam najczęściej taksówkami lub z moją znajomą z pracy, która posiada samochód i mieszka kilka budynków ode mnie.

Jeśli chodzi o zakupy, bardzo rzadko wychodzę do sklepu, żeby coś kupić. Najczęściej korzystam z aplikacji, która zapewnia dowóz bezpośrednio pod drzwi mieszkania.

W Dubaju wszystko się ciągle buduje lub remontuje.

Właśnie, zakupy. Jak wyglądają ceny w Dubaju w porównaniu do Polski?

Emiracka waluta, czyli Dirham jest prawie identyczna do polskiego złotego (1AED = 0,93PLN). Produkty w sklepach mają jednak bardzo zróżnicowane ceny. Świeże warzywa są niesamowicie drogie, gdyż zwykle muszą być sprowadzane z Europy albo innych krajów bardzo oddalonych od ZEA. Kilogram selera jest w stanie kosztować 40zł, kilogram pomidorów 50zł, a ziemniaki zależnie od regionu skąd zostały sprowadzone od 10 do nawet 45zł. Mięso jest o wiele droższe od cen europejskich, zwłaszcza wieprzowina, którą można kupić tylko w wyznaczonych, szczelnie zamkniętych strefach, wyłącznie w największych centrach handlowych.

Wyjątkowo ciężko jest tutaj kupić alkohol, który jest niedostępny w zwykłych sklepach spożywczych. Zdobyć go można albo w restauracji, która jest częścią hotelu, albo w bardzo dobrze ukrytych sklepach, w których jednak, aby zaopatrzyć się w alkohol potrzebna jest specjalna karta. To nie koniec ograniczeń. Posiadając wspomnianą kartę nie można wydać więcej, niż 30% swojej miesięcznej pensji. Karta jest bardzo ważna, bo posiadanie alkoholu w Dubaju i całym emiracie dubajskim bez niej jest nielegalne. Sam alkohol w regionie, gdzie mieszkam, jest niesamowicie drogi, ale na przykład w Ajmanie oddalonym o około 40 minut drogi, jest z kolei wyjątkowo tani. Ogólnie rzecz biorąc, idąc na zakupy za te same produkty za które w Polsce wydałbyś 100zł, tutaj wydasz okolo 400-500zł. Jedzenie w restauracjach bardzo często jest tańsze niż kupowanie go w sklepach spożywczych.

Czy Dubaj można nazwać miastem bezpiecznym? Jak to wygląda na tle Polski?

Jest to najbezpieczniejsze i najczystsze miejsce, jakie kiedykolwiek widziałem. Przez to, że bycie bezrobotnym i bezdomnym jest tu nielegalne, zjawisko marginesu społecznego i wszelkich powiązanych z nim problemów jest praktycznie niespotykane. Oczywiście raz na jakiś czas zdarzają się przypadki zbrodni, lecz państwo bardzo zdecydowanie z nimi walczy. Nawet zapuszczając się w najbiedniejsze dystrykty Dubaju, poczucie bezpieczeństwa jest wciąż wysokie.

Do restauracji, gdzie pracuje Kuba, czasem na obiad wpada szejk Dubaju. Dzień jak co dzień.

Dubaj słynie z kosmicznych zabudowań na czele z najwyższym budynkiem świata, czyli Burdż Chalifa. Udało Ci się już znaleźć chwilę na zwiedzenie tego miejsca?

Widziałem już większość tutejszych popularnych budynków i zabudowań. Byłem na przykład wewnątrz słynnego hotelu Burj al-Arab, który swoją drogą jest niesamowicie przereklamowany. Faktycznie liczne miejscowe budowle są kosmiczne i sam fakt, że to miasto zostało wybudowane praktycznie w ciągu 20 lat, jest niesamowitym osiągnięciem. Mamy tu wspomniany najwyższy budynek świata, największe centrum handlowe, największy diabelski młyn, najbardziej luksusowe hotele, stworzone pod zamieszkanie wyspy w kształcie palm o długości kilkunastu kilometrów usypane tylko z piasku i kamieni czy też inny kompleks mieszkalnych sztucznych wysp, który układa się kształt mapy świata.

Oczywiście po jakimś czasie spędzonym tutaj cały ten wszechobecny luksus przestaje zaskakiwać i staje się codziennością. Wszędzie, gdzie nie pójdziesz, jesteś otoczony marmurem, zlotem i najdroższymi markami świata (samochody, ubrania itd.)

Po ponad roku spędzonym w Emiratach i ponad półtora roku na emigracji odczuwasz już jakąś tęsknotę za rodzinnymi stronami?

Jedyne, za czym tak naprawdę tęsknię jest pogoda i natura. Ponadto może jeszcze polskie jedzenie. Nie przewinęła mi się jednak ani razu przez głowę myśl, żeby wrócić do Polski. Jest to miejsce, do którego mogę przyjechać w ramach wakacji na tydzień lub dwa, ale nie wydaje mi się, że kiedykolwiek wrócę z powrotem na stale do ojczyzny.

Patrząc na Dubaj z perspektywy czasu – co jest tutaj dla Ciebie najbardziej zadziwiające?

Zdziwiło wiele restrykcji narzuconych na mieszkańców, choć tak naprawdę nie wpływa to negatywnie na moje postrzeganie tego kraju. Paradoksalnie wbrew przytoczonym przeze mnie licznym surowym zapisom prawa w moim odczuciu Dubaj to miejsce, gdzie silne jest poczucie wolności. Okazuje się, że narzucenie tylu regulacji sprawia tylko, że żyje się tu wygodniej, bezpieczniej i spokojniej.

Jakie są Twoim zdaniem największe problemy tego miejsca i co Cię tutaj rozczarowało?

Jedna rzecz, która mnie naprawdę rozczarowała i przeraziła to ogromna segmentacja ludzi mieszkających w Dubaju. Panuje w tym miejscu ogromne rozwarstwienie i zróżnicowanie między klasami społecznymi. Nie spotkałem się z tym wcześniej nigdzie indziej.

Inne bolączki tego miasta to niewątpliwie męczące temperatury w okresie letnim oraz brak dostępności wielu świeżych produktów spożywczych, co jest uciążliwe w moim zawodzie. Widać też, że brakuje w skarbie państwa pieniędzy i odbija się to na szarych obywatelach. Od początku roku został zaimplementowany 5-procentowy podatek VAT, którego wcześniej nie było. Skutkuje to, chociażby dwukrotnym wzrostem cen produktów tytoniowych, napojów energetycznych i napojów gazowanych (paczka papierosów kosztowała w zeszłym roku około 3.50zł, teraz ok. 9zł)

Planujesz tutaj zostać na dłużej, czy to raczej przejściowy etap w Twoim życiu?

Do momentu, w którym mam możliwości rozwoju i nie będę zmęczony tym miejscem, mam zamiar tu zostać. Na pewno nie jest to kraj, w którym chcę się zestarzeć, ale myślę, że na kolejne 4-5 lat będzie to moje miejsce, gdzie chcę żyć.

Dziękuję za rozmowę.

fot. Kuba Kozian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *