„Detroit: Become Human” okaże się sukcesem?

Detroit: Become HumanPowstało wiele dzieł na temat androidów. Książki, filmy, gry komputerowe. W każdym z nich autor opowiadał historię z innego punktu widzenia. Niektóre stały się wręcz kultowe. Czy nowy twór studia Quantic Dream, czyli „Detroit: Become Human”, będzie równie dobry?

Quantic Dream to francuskie studio odpowiedzialne za takie produkcje jak „Farenheit”, „Heavy Rain” i „Beyond: Dwie Dusze”. Oprócz sukcesu komercyjnego, specyficznego sposobu przeprowadzenia fabuły łączy je konwencja thrillera. Ciekawy jest zabieg zmiany tematyki, interesujące będzie to czy wyjdzie to na dobre czy też nie.

To co wiadomo na dzień dzisiejszy to zarys fabularny. Akcja rozgrywa się w tytułowym mieście. Na ulicach popularnym widokiem są androidy. Jest to inne wyobrażenie humanoidalnych robotów niż to, jakie przychodzi nam do głowy, po usłyszeniu tych słów. Z powodu ich wszechobecności panuje bezrobocie i ciągłe zapotrzebowanie na wszelakie zasoby.

Protagonistami są Kara i Markus, będący robotami wykorzystywanymi przy pracach domowych i ogólnie zajmowaniem się mieszkańcami. Jest również Connor, który jest prototypem androida służącego w Policji. Pomaga przy dochodzeniach, przesłuchaniach i negocjacjach. Co mają wspólnego jednostki na co dzień teoretycznie nie mające ze sobą styczności?

To właśnie wcześniej wspomniany styl prowadzenia narracji. Ich historie zostają sprawnie przeplatane przez deweloperów. Dzięki temu mamy się dowiedzieć co doprowadziło do, dosyć oklepanego, buntu maszyn nagle zdolnych do odczuwania ludzkich emocji. Jak dla mnie nie ma tutaj nic odkrywczego. Schemat powielany od lat. Coś może jednak przyczynić się do sukcesu.

Zacznę od mechaniki gry. Według zapowiedzi „Detroit” ma być interaktywną opowieścią tak jak w przypadku m.in. „Heavy Rain”. Dodatkowo z racji tego, że główni bohaterowie to nie ludzie mamy więcej możliwości. Androidy będą w stanie szybko analizować dane, co da nam przewagę np. w starciach. Rozbudowane kwestie nie są czymś nowym ale znajdowanie przedmiotów i poszerzanie dzięki temu wachlarza wypowiedzi jest dobrym dodatkiem. No i oczywiście tradycyjnie w tego typu grach nasze decyzje mają wpływ na nasze dalsze losy.

Kolejnym plusem jest platforma, na którą zostanie wydana. Tak jak inne dzieła Quantic Dream, „Detroit: Become Human” będzie konsolową grą tylko dla PlayStation 4. To oczywiście moje zdanie, ale ta konsola posiada wachlarz zalet. Wśród nich znajdują się takie plusy jak dobra grafika czy fakt, że nieważne jaką grę się kupi to zawsze zadziała. Nie ma bowiem wymagań sprzętowych.

Żeby jednak móc w pełni ocenić tę produkcję oraz zweryfikować często niespełniane obietnice deweloperów musimy poczekać jeszcze. „Detroit” ma swoją premierę 25 maja bieżącego roku i powinna kosztować 289 zł. Póki co możemy pograć w wersję demo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *