Jesienna nostalgia w wydaniu Lepi.my i Ted Nemeth

W czwartkowy wieczór (9 listopada) jesienny klimat czuć było nie tylko za oknami Wydziału Remontowego. W nostalgiczny humor wprawili najpierw muzycy z zespołu Lepi.my, a później spotęgowali to chłopaki z Ted Nemeth.


Ostatnio Ted Nemeth w Wydziale Remontowym pojawili jeszcze bez supportu, tym razem przed nimi zaprezentował się młody gdański zespół Lepi.my. Trio, z Julitą Zielińską na czele, swój pierwszy koncert zagrało we wrześniu 2016 roku na festiwalu „Baczyński Muzycznie” w Łodzi, zdobywając pierwszą nagrodę. Oprócz Julity w zespole gra jeszcze Patryk Kienast i Krzysztof Lewandowski. Najbardziej charakterystyczną cechą grupy jest oryginalny i hipnotyzujący głos wokalistki. Sprawdźcie sami!

Na początku roku Ted Nemeth pojawili się w Gdańsku tylko z jedną płytą na koncie, tym razem prezentowali w większości utwory z ich drugiej płyty „CTRL C”. Po muzykach widać, że mają już większe obycie sceniczne, zapewne też dlatego, że w wakacje mieli okazję wystąpić na dwóch dużych festiwalach muzycznych — Woodstocku i Jarocinie. Do okładki z nowej płyty na koncercie nawiązywały żółte koszulki fanów, jak i czarne garnitury muzyków. Członkowie zespołu — Patryk Pietrzak, Michał Gibki, Wojtek Wierzba i Matusz Dziworski — jak zawsze sami zatopieni w emocjach, budzili je też w każdym ze słuchaczy. Momentami publika składała się z pojedynczych jednostek zakotwiczonych w swoim świecie, by zaraz stać się zgraną skoczną grupą. Wspólną energię można odczuć szczególnie podczas „Dyskoteki”, gdy oprócz muzyki dodatkowym bodźcem staje się stroboskop.

Charakterystyczną cechą zespołu jest fakt, że posiadają w swoim repertuarze zarówno piosenki bardzo melancholijne, jak i bardziej energetyczne. Zarówno jedne, jak i drugie na koncercie brzmią przeważnie trochę inaczej niż na płytach. Szczególnie można to usłyszeć po licznych pauzach w piosenkach, do których słuchacze jeszcze nie do końca się przyzwyczaili. Nieraz brzmią bardzo naturalnie i czuć, że wybrzmiewają one w idealnych momentach, innym razem wywołują niezręczną ciszę na sali, lub są zakłócane przez śpiew widowni. Widać, że artyści chcieli i daliby radę występować na dużych scenach z liczniejszą publicznością. Nie da się ukryć, że lubią czuć zaangażowanie fanów, co nieraz wypada dość komicznie. Skok na falę przy tak nielicznej publiczności, jaka zawitała tym razem do Wydziału Remontowego, był jedną z takich sytuacji. Komuś, kto nie zna zespołu, może przeszkadzać duża pewność siebie, której wokalista zespołu wcale nie ukrywa, stali odbiorcy raczej już się do tego przyzwyczaili. Mimo niektórych sprzeczności trzeba przyznać, że łódzki kwartet tworzy coraz dojrzalszą muzykę, która zostaję w ciele jeszcze długo po koncercie, wywołując tak skrajne uczucia i przemyślenia, których słowami określić się nie da. Każdemu, kto lubi przeżywać muzykę całym sobą, polecamy chociaż raz wybrać się na koncert Ted Nemeth.

 

foto i wideo — Kinga Michalska.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *