Dwugłos Trójmiejski #2 – Lechia nie do zatrzymania

Lechia znów zwycięska, Arka tym razem bez punktów | fot. sportsbetting.com

Rozpędzona Lechia kontynuuje znakomitą passę. Biało-zieloni wygrali we Wrocławiu ze Śląskiem i przybliżyli się do tego, by zimę spędzić na czele tabeli. Za miedzą tym razem humory nie dopisały – Arka przegrała w mroźnym Białymstoku, pomimo jedno-bramkowego prowadzenia. Zapraszamy na Dwugłos Trójmiejski!

Maciek:

Lechia otwierała w piątek granie w 17. kolejce ligowej. Dla biało-zielonych mecze we Wrocławiu nigdy nie kojarzyły dobrze. Ostatni raz odniosła tam zwycięstwo ponad 10 lat temu, jednak tym razem przyjechała na Dolny Śląsk jako lider Ekstraklasy. I, jak na lidera przystało, zaprezentowała się dobrze. Już w 15. minucie prowadzenie gościom dał pięknym strzałem Michał Nalepa, a 10 minut później na 2:0, po fatalnym błędzie zawodników Śląska, podwyższył Lukas Haraslin. Mimo wielu prób, bo wrocławianie aż czterokrotnie obijali poprzeczkę bramki Lechii, wynik nie uległ zmianie. Pragmatyczni gospodarze nie sforsowali dobrze zorganizowanej drużyny Piotra Stokowca, która pewnie zainkasowała kolejne ligowe punkty.

Cała drużyna Lechii zaprezentowała się w piątkowym spotkaniu przyzwoicie. Na wyróżnienie zasłużyli z pewnością zawodnicy odpowiedzialni za defensywę. Zlatan Alomerović ponownie spisał się bez zarzutu, broniąc kilka naprawdę groźnych strzałów piłkarzy Śląska, a Michał Nalepa, nie dość, że solidnie wyglądał pod własną bramką, to jeszcze strzelił gola w drugim meczu biało-zielonych z rzędu. Na pochwałę zasługuje również polityka personalna obrana przez trenera Stokowca. Od pierwszej minuty mecz rozpoczęło dwóch młodzieżowców – Karol Fila i Tomasz Makowski, a w podstawowym składzie znalazło się aż 7 Polaków. To pokazuje, że trener Lechii nie rzuca słów na wiatr o stawianiu na młodych piłkarzy oraz nie boi się podejmowania ryzyka. Co zresztą przynosi efekty, bo Fila i Makowski odpłacili mu się za zaufanie naprawdę solidną grą.

Śląsk – Lechia 0:2 (M. Nalepa 15’, L. Haraslin 25’)

W tym tygodniu Lechię czekają dwa spotkania. W środę gdańszczanie zmierzą się w Niecieczy z Bruk-Betem w ramach rozgrywek Pucharu Polski, natomiast w niedzielę podejmą na własnym stadionie Legię Warszawa. Jeśli w tym hitowym starciu zdobędą 3 punkty, to zapewnią sobie mistrzostwo jesieni, a także pobiją rekord liczby wygranych meczów z rzędu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do tej pory wynosił on pięć zwycięstw, a po meczu ze Śląskiem został wyrównany.

Mateusz:

Po przekonywującym domowym zwycięstwie z Wisłą Kraków, Arka pojechała do Białegostoku z nadzieją, że z tego trudnego terenu uda się wrócić ze zdobyczą punktową. Zespół Zbigniewa Smółki musiał mierzyć się nie tylko z silnym rywalem, ale także z mroźną aurą. W godzinie meczu odczuwalna temperatura wynosiła ponad dziesięć stopni na minusie, co w efekcie spowodowało niebezpieczne dla zdrowie zmrożenie murawy. Po kilkunastu minutach kontuzji nabawił się filar gdyńskiej defensywy Frederik Helstrup, który musiał opuścić boisko. Pogoda dała się we znaki piłkarzom obu drużyn – w pierwszej połowie ciekawych sytuacji było jak na lekarstwo.

W drugiej odsłonie goście z Gdyni dość niespodziewanie wyszli na prowadzenie. Michał Janota wykorzystał błąd stoperów gospodarzy i ze spokojem posłał piłkę do siatki. Arkowcy, zamiast pójść za ciosem lub chociażby mądrze się bronić, zmienili styl gry na bardziej chaotyczny. Na efekty długo nie trzeba było czekać – piłkarze „Jagi” szybko zdobyli dwa gole, w ostatnim fragmencie gry dołożyli trzeciego i mogli cieszyć się ze zwycięstwa. U podopiecznych trenera Smółki pozostał niedosyt, bo gra po pierwszym golu powinna być lepsza. W zespole nie funkcjonował jednak zbyt dobrze środek pola, pojawiły się błędy w obronie i niska efektywność ofensywy. Świetny w ostatnich tygodniach Maciej Jankowski tym razem miał trudne życie z obrońcami rywala, a gdy doszedł do klarownej sytuacji, to trafił w słupek.

Jagiellonia – Arka 3:1 (K. Świderski 58’ 63’, A. Novikovas 83’ – M. Janota 51’)

Los sprawił, że okazję do rewanżu Arka będzie mieć cztery dni od spotkania w Białymstoku. Dziś, we wtorek o 20:30, oba zespoły zmierzą się ze sobą w Pucharze Polski. Z tą różnicą, że tym razem to Jagiellonia przyjedzie nad morze. Biorąc pod uwagę potencjał drużyn i lepszą niż w piątek pogodę, mecz zapowiada się bardzo ciekawie. Dla gdynian puchar kraju to priorytet, w końcu żółto-niebiescy w dwóch ostatnich latach dwukrotnie grali w finale. W lidze zaś Arka zagra dopiero za sześć dni – 10 grudnia zmierzy się u siebie z Cracovią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *