„Dark” serialowym objawieniem

Pierwszy niemieckojęzyczny serial na Netfliksie, wielokrotnie porównywany do kultowych produkcji. Udowodniający, że nie tylko Amerykanie potrafią robić dobre seriale. Mowa oczywiście o „Dark”.

Jaki jest przepis na sukces? Wystarczyłoby zapytać Barana bo Odara i Jantje Friese. Ten duet odpowiada za reżyserię i scenariusz niemieckiej produkcji. Zafascynowani latami 80, twórczością Kinga i Lyncha stworzyli opowieść kilku osób, a tematem przewodnim jest podróż w czasie.

2019 rok, Winden. W tej niewielkiej mieścinie spowitej mgłą i otoczonej lasem mieszkańcy wiodą na pozór spokojny żywot. Samobójstwo Michaela Kahnwalda (Sebastian Rudolph) i zaginięcie dwójki dzieci niszczy dotychczasową harmonię. Rodzice zaginionego Mikkela (Daan Lennard Liebrenz) – Ulrich (Oliver Masucci) i Katharina (Jördis Triebel) za wszelką cenę próbują odnaleźć syna. Stojący u progi dorosłości Jonas (Louis Hofmann) codziennie zmaga się z utratą ojca, kiedy jego matka Hannah (Maja Schöne) popada w obsesję na punkcie dawnej miłości. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że samobójstwo Michaela i zniknięcie Mikkela są ze sobą powiązane. Mało kto wie czym tak naprawdę jest elektrownia atomowa, która stanowi centralny punkt w miasteczku. Każdy zadaje sobie pytanie: „gdzie?”, ale nie pada kluczowe „kiedy?”.

Wisława Szymborska kiedyś napisała: „Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy”. No chyba, że mieszkasz w Winden. Wtedy czas nie stanowi problemu; zawsze można wybrać się w podróż do 1986 lub 1953 roku. Jednak to, czy uda się tobie wydostać i wrócić do współczesności, nie jest już takie oczywiste.

Zanim widz zagłębi się w skomplikowaną warstwę fabularną, jego uwagę przykuje soundtrack i ujęcia, które świetnie oddają klimat. Jak sam tytuł produkcji wskazuje, musi być mrocznie i tajemniczo. Już intro zapada w pamięć i hipnotyzuje. Ciemne i monochromatyczne barwy idealnie komponują się z fabułą. Zwłaszcza sceny przedstawiające las. Należy też wspomnieć o kostiumach i scenografii obrazujących lata 80 i 50. Być może tu trochę przekoloryzowano i jest zbyt współcześnie, ale nic nie jest doskonałe.

„Dark” jest produkcją wielowątkową. Nie zawsze ilość równa się z jakością, ale w tym przypadku wyszło na dobre. Twórcy zaoferowali widowni historię, w którą trzeba się zaangażować, by ją pojąć. Widz otrzymuje kawałki układanki, które musi ułożyć w logiczną całość. Na wiele pytań nie ma odpowiedzi. Co za tym idzie, interpretacja jest dowolna. To jak zrozumiemy poszczególne aspekty, zależy od nas.

Oliver Masucci i Jördis Triebel jako małżeństwo Nielsenów

Serial obrazuje problemy przeciętnego człowieka. Pomimo wszystkich tragedii mieszkańcy Winden muszą dalej kroczyć przez życie i zmagać się z różnymi zmartwieniami. Śmiertelna choroba, odmienna orientacja seksualna, rozterki związane z dorastaniem – krótko mówiąc problematyka, która pojawia się w 99% seriali. Na szczęście twórcy i aktorzy postarali się, by zostało to przedstawione w sposób autentyczny, bez przerysowania. Poza tym nie przesłania to głównego toru produkcji, wręcz przeciwnie – stanowi tło.

Najbardziej urzekająca jest gra aktorów. Nieważne jaki będzie klimat czy fabuła.  Jeżeli aktorzy nie udźwigną powierzonych im ról, nawet najlepsze efekty specjalne, oryginalny scenariusz i dobrze dopasowana muzyka nie uratują serialu. Łatwo zauważyć, że obsada „Dark” to nie są amatorzy. Nie musimy lubić konkretnego bohatera, by utwierdzić się w przekonaniu, że wcielająca się w nią osoba robi to świetnie. Na wyróżnienie zasługują Oliver Massuci jako Ulrich Nielsen, Louis Hofmann jako Jonas Kahnwald i Mark Waschke jako Noah. Massuci świetnie sprawdza się w roli zrozpaczonego ojca, natomiast Hofmann czuje się jak ryba w wodzie jako zagubiony nastolatek. Postać Noaha jest najbardziej enigmatyczna i wzbudza wiele kontrowersji – niewiele o nim wiemy, oprócz tego, że stoi po ciemnej stronie mocy.

Ostatnio panuje trend na motyw podróży w czasie. „Outlander”, „Timeless”, „Time after time”, z pewnością znalazłoby się jeszcze kilka innych seriali. Mimo wszystko „Dark” jest jedyne w swoim rodzaju. Przed premierą było wielokrotnie porównywane do „Stranger things”. Ostatecznie nie ma z tym zbyt wiele wspólnego. Natomiast widoczne są inspiracje twórczością Davida Lyncha, zwłaszcza „Twin Peaks”. Czy Winden nie jest podobne do kultowego miasteczka z 1990 roku? Podobna estetyka, atmosfera, przedstawienie mrocznej strony małomiasteczkowej ludności. Szczególnie widać to w ujęciach. Momentami odnosi się wrażenie, że niektóre kadry są wyjęte z 3 sezonu „Twin Peaks”.

Jeżeli jeszcze jakimś cudem nie obejrzałeś/obejrzałaś „Dark”, nie czekaj dłużej! To tylko 10 odcinków, w dodatku niesamowicie wciągających. Trudno będzie rozstać się z tym specyficznym miasteczkiem i jego mieszkańcami. Pozostanie duży niedosyt. Pocieszający jest fakt, że zaplanowano 2 sezon. Trzeba cierpliwie czekać, a wszelkie znaki na niebie wskazują, że warto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *