„Każdego dnia” wizją nietypowego romansu

Zapewne każdy z nas zastanawiał się, jak to by było, przeżyć dzień w ciele innej osoby. Co jeśli ktoś każdego dnia tak żyje? Widzowie spragnieni bajkowych, słodko-gorzkich romansów właśnie teraz odnajdą w kinach coś dla siebie.

Historia zaczyna się niepozornie: amerykańskie miasteczko, przeciętne liceum i młodzież na pograniczu stereotypowo wręcz nakreślonych osobowości. Poznajemy Rhiannon (Angourie Rice), drobną i wrażliwą dziewczynę, która żyje raczej spokojnie. Jak każda nastolatka ma swoje problemy, nie tylko te miłosne, ale też z rodziną. Brzmi jak mocno utarty szlak? Prawie. Któregoś dnia główna bohaterka wybiera się na wagary ze swoim chłopakiem Justinem (Justice Smith). Nie jest świadoma, że w jego ciele „żyje” teraz inna osoba – A. To właśnie dzień z nim będzie jednym z najbardziej udanych w jej życiu. Sprawi, że dziewczyna wreszcie poczuje się kochana.

Angourie Rice w głównej roli nie wbija w fotel. Jest przewidywalną, mało rozbudowaną postacią. Słodka, mądra i wrażliwa dziewczyna z sąsiedztwa. Nie oczekujemy od niej za wiele, prócz tego by towarzyszyła A w kolejnych wcieleniach. Być może taki zabieg był celowy. Pewna „nijakość” głównej bohaterki ma pokazać, że wcale nie trzeba być skrajnie wyjątkowym, by trafiło się nam uczucie. W rolę A wciela się wielu aktorów i aktorek. Bohater może żyć przez jeden dzień zarówno w ciele kobiety, jak i mężczyzny. Z pewnością zaskakująca jest płynność, z którą kolejne postacie oddają tą samą osobowość A. Nie znudzimy się jego osobą i nie odczujemy, że ktoś jako A jest mniej lub bardziej naturalny.

Wydaje się, że za odrealnioną otoczką głównego motywu filmu kryje się drugie dno. Michael Sucsy odpowiadający za reżyserię oraz Jesse Andrews, który napisał scenariusz postarali się pokazać miłość w nieco mniej oczywisty sposób. Jako coś niezwiązanego z ciałem. Rhiannon zakochuje się w A, a przecież nie ma on „stałej” formy. Każdego dnia jest kimś innym, wygląda inaczej. W XXI wieku, objętym kultem ciała taki zabieg z pewnością nie jest przypadkowy. Być może właśnie takie jest główne przesłanie filmu – żeby nie kochać oczami, ale sercem. Również zakończenie seansu z pewnością nie jest do końca oczywiste i zaskoczy nie jednego widza.

Każdego dnia” chociaż kierowany głównie do nastoletnich widzów spodoba się również starszej publiczności. To przyjemny, lekki film, który nie odmieni waszego spojrzenia na świat. Sprawi, że przez chwilę milszym okiem spojrzymy na ludzi i uczucia wokół. Obejrzany z nastoletnim rodzeństwem nada im chociażby minimalne pole do refleksji dotyczących prawdziwej miłości. I chociaż za rok prawdopodobnie każdy zapomni o tej produkcji to ciężko uznać obejrzenie jej za czas zmarnowany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *