Zagraniczna miłość – przelotny romans czy związek na całe życie?

zaproszenie na ślub Uli i Bilala z tradycyjnymi motywami polskimi i tureckimi

Zaproszenie na ślub Uli i Bilala z tradycyjnymi motywami polskimi i tureckimi

Inna kultura, inna religia, inny kolor skóry. Wszystko ich różni, ale właśnie te rozbieżności ich połączyły. Oto opowieść o parach, które nie zważając na opinie innych osób, wybrały miłość z obcego kraju.

Polska jest nadal monokulturowym społeczeństwem. Pomimo że staramy się otwierać na inne kultury i narodowości,  liczba obcokrajowców nadal jest niewielka w porównaniu z innymi krajami Europy. Nie znaczy to jednak, że nie mamy kontaktu z cudzoziemcami. Już od 30 lat Polska prowadzi program Erasmus, który ma na celu wymianę studencką z różnymi krajami Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ponadto, coraz więcej Polaków decyduje się na ślub z obcokrajowcem. W latach 1990 – 2000 w Polsce zawarto 45 tysięcy małżeństw z osobami z innego kraju. Najczęściej były to osoby pochodzące z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch. Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2012 roku już co 11 małżeństwo w Polsce było związkiem binacjonalnym. Z roku na rok liczby te wzrastają. Powodem tego jest globalizacja świata, rozwój technologii i transportu. „Pokolenie Y” staje się obywatelami świata. Są to ludzie, dla których nie ma granic, a emigracja stała się otworem dla ich własnego rozwoju. Nie boją się wyjechać z kraju i związać się z osobą z zupełnie innego kręgu kulturowego. Jednak czy zagraniczna miłość może przetrwać?

Magda i Emre

Poznali się w lipcu 2014 r w Hiszpanii. Obydwoje pojechali tam na wymianę studencką, ona z Polski, on – z Turcji. Zamieszkali w jednym akademiku i się zaprzyjaźnili. Razem spędzali coraz więcej czasu, aż pojawiła się miłość. –   Nigdy nie myślałam, że mogłabym być z kimś  z innego kraju, wydawało mi się to bardzo skomplikowane – wyznaje Magda

Jednak miłość nie wybiera, a Magda i Emre są już ze sobą szczęśliwie od 3 lat  Rodzice obydwojga zareagowali w miarę dobrze. Mama Magdy od razu się ucieszyła i chciała poznać Emre, tata – był dość oporny i myślał stereotypowo, choć nie zamykał się na poznanie chłopaka swojej córki. Obecnie są w bardzo dobry kontaktach, a jej rodzice nie mogą się doczekać kiedy para ponownie ich odwiedzi. –  Wiadomo trudno im się porozumieć, mój tata nie mówi płynnie po angielsku, raczej to Emre teraz zaczyna mówić po polsku, ale naprawdę widzę, że się lubią – przyznaje Magda

Magda na pół roku wzięła urlop dziekański na uczelni, by móc pojechać do Turcji i poznać jego rodzinę. Pierwszy raz pojechała na miesiąc na przełomie kwietnia i maja, później na wakacje. Jak mówi, trochę się obawiała tego wyjazdu, bo nigdy wcześniej nie była w Turcji. Dodatkowo większość znajomych komentowało, po co ty tam jedziesz, czemu jedziesz sama, pilnuj swojego paszportu. – Trochę mnie to denerwowało, jednak jest to niezmienna część naszego związku, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie nas negował – mówi Magda

Pomimo wielu znaków zapytania i wątpliwości, pojechała. Poznała jego mamę, rodzinę, która przyjęła ją ciepło i serdecznie. Magda często w rozmowie podkreślała, że Turcy podobnie jak Polacy są bardzo gościnni. Drugi wyjazd zaplanowała już na dłużej i chciała koniecznie znaleźć tam pracę. Znalazła staż w dużej firmie i cieszyła się, bo życie tam było podobne do jej życia w Polsce. Jednak czegoś jej brakowało. – Byłam tam 6 miesięcy, ale czułam, że nie mogłabym być tam na stałe. Mimo wielu nowych znajomości czułam się tam obco. Może właśnie dlatego, umiem zrozumieć Emre, jak może czuć się tutaj, przynajmniej na początku. Ale zdecydowaliśmy się zamieszkać razem w Polsce.

Urszula i Bilal

Czekam na Bilala. Przychodzi. Niewysoki brunet, raczej wygląda na Hiszpana niż Turka. Jak sam podkreślał w naszej późniejszej rozmowie, że dzięki jasnemu odcieniowi skóry udało mu się uniknąć wielu przykrych sytuacji. Ale zacznijmy od początku.

Rok 2006 do Polski przyjeżdża pierwszy raz, w ramach wymiany studenckiej do Krakowa. Po powrocie do Turcji zaczyna uczyć się języka polskiego, zamierza powrócić do naszego kraju. Wraca w 2009 roku do Gdyni na wolontariat. W tym samym roku poznaje ją, Urszulę. Spotykają się na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego. Jej polska uroda zawróciła mu w głowie. Pokochali się. Jednak czy związek praktykującej chrześcijanki i głęboko wierzącego muzułmanina jest możliwy? Jak przekonać do siebie rodziców, którzy są z dwóch różnych kultur. Bilal uważa, że trzeba zniszczyć pajęczyny i zburzyć mury. Polacy wobec kultur orientalnych mają bariery, a Turcy są zamknięci.

Musieli ich przekonać o swojej miłości, że jest ona prawdziwa. Bilal najpierw porozmawiał z mamą, a gdy udało mu się nastawić ją pozytywnie do całej sytuacji, przeprowadził rozmowę z ojcem. Powiodło się, z obu stron była pełna akceptacja ich związku. Przez pierwsze pół roku mieszkali z Ulą w Turcji. W ciągu tych paru miesięcy, rodzice Bilala poznali ją i bardzo polubili. Teraz mieszkają w Polsce i na razie planują tutaj zostać.

Wspólne życie w Polsce

Magda i Emre zdecydowali się na życie w Polsce. Sytuacja obcokrajowców, którzy chcą zostać na stałe w kraju nad Wisłą nie wygląda ciekawie. Emre owszem dostał wizę na rok, ale w Polsce może przebywać tylko 90 dni. Aby zostać musi znaleźć pracę. – Szukaliśmy osób i firm, które chciałyby go zatrudnić, ale procedury są okropne. Emre musi dostać pozwolenie na pracę, a na nie w Gdańsku trzeba czekać ponad pół roku – przyznaje ze smutkiem Magda.

Niedawno, bo dwa miesiące temu wzięli ślub, jednak Magda często w naszej rozmowie powtarzała, że już sam jego przyjazd do Polski, był dla niej jak zaręczyny. Emre zostawił całą rodzinę w Turcji i przyjechał do niej. To dla niej znaczyło więcej niż pierścionek zaręczynowy.  Wcześniej żyli w tak zwanym zawieszeniu. Utrzymywali się z oszczędności i z pensji Magdy. Obecnie, Emre dostał pozwolenie na pobyt na okres 3 lat.  Teraz już intensywnie szuka pracy i wszystko powoli zaczyna się układać. – Był to dla nas trudny czas. Już nie chodziło o pieniądze, ale Emre miał poczucie, że cały swój czas spędza w domu, nie rozwija się, nie czuje się potrzebny. To było naprawdę trudne.

W związku Bilala i Uli widać różnice międzykulturowe. O najważniejszych rzeczach rozmawiali na początku. Dyskutowali czy będzie ślub kościelny, czy ich dziecko będzie miało chrzest, a jeśli urodzi się chłopiec, czy będzie obrzezany. Jak wspomina Bilal, rozmowa ta była ciężka i długa, ale potrzebna. Zdecydowali się żyć razem, jednak żadne z nich nie chciało wyrzec się swojego wyznania. Są rzeczy, w kwestii których się zgadzają, ale również tematy, na które mają odmienne poglądy. Zaręczyli się i planowali ślub. Ula nie chciała zrezygnować ze ślubu kościelnego, a Bilal nie chciał postępować wbrew swoim zasadom. Zdecydowali się na ślub jednostronny. Jest to ślub, który można zawrzeć z ateistą bądź z osobą innego wyznania. Podczas takiej uroczystości osoba, która nie należy do kościoła katolickiego nie przystępuje do Komunii Świętej, nie wykonuje znaku krzyża, a składanej przysięgi małżeńskiej nie kończy słowami: „Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci”.  Obecnie Ula i Bilal mają dwumiesięczną córeczkę. Zdecydowali, że nie odprawią chrztu, żeby dziecko jak dorośnie samo mogło zdecydować, którą religię chce wyznawać. – Nie chciałem, żeby pośrednik duchowy wykonał rytuał, który jest na całe życie  – przyznaje Bilal. – Chcę, by moja córka sama zdecydowała, którą drogę wybierze.

Kolejnym aspektem, który jest widoczną różnicą w ich postrzeganiu świata, są tematy związane z podejściem Polaków do uchodźców, obcokrajowców. On ma podejście jako Turek, muzułmanin, Ona – jako chrześcijanka, Europejka. Aby uniknąć niepotrzebnych kłótni, po prostu o nich nie rozmawiają. – Na ten temat patrzymy raczej z perspektywy naszych religii, niż na to jakimi oni są ludźmi – dodaje Bilal. – Ta sprawa wygląda u nas podobnie jak gotowanie. Ja posolę po swojemu, ona po swojemu, ale jak potrzeba to robimy różne dania.

Aby żyć w zgodzie, pomimo różnic nie mogą zapominać, że byli wychowywani inaczej. Uważają, że nie muszą niczego zmieniać, by ich związek był szczęśliwy.

Recepta na udany związek

Co najbardziej lubią w swoich drugich połówkach? Oczywiście o to zapytałam. Bilal odpowiedział typowo jak na mężczyznę: URODA. – Podoba mi się charakter Uli, bo jest to potrzebne, żeby dopasować się, by móc ze sobą być przez całe życie. Jednak cecha, która mnie do niej przyciągnęła jako Polki to uroda.

Magda natomiast lubi w Emre to, że jest otwarty na ludzi i każdego pragnie poznać nie zważając na to, że widzi tą osobę pierwszy raz. – On pragnie poznawać nowych ludzi. Polacy są zazwyczaj zamknięci, nikt do siebie się nie uśmiecha na ulicy, a on jest typem człowieka, który bardzo łatwo nawiązuje kontakt – informuje Magda. – Emre potrafi, dopiero ucząc się polskiego, podejść do kobiety, która sprzedaje ryby i nawiązać z nią taki kontakt, że ona zaczyna się interesować nim, skąd jest i czym się zajmuje. Po czym wywiązuje się długa rozmowa.

Zapytałam również  Magdę i Bilala jaki jest ich przepis na szczęśliwe małżeństwo. Obydwoje zgodnie stwierdzili, że najpotrzebniejszy jest szacunek i zrozumienie. Bilal uważa, że owszem miłość jest potrzebna ale nie najważniejsza. – Kiedyś jakiś ksiądz powiedział, że małżeństwo jest jak ognisko. Jak płonie jest miłość i szczęście. Jednak jeśli się nie zbiera gałęzi i nie dokłada drewna do ognia, ognisko gaśnie. Tak samo jest ze związkiem, potrzebne są komplementy, pomoc. Nie zawsze są to kwiaty, lecz drobne gesty i szacunek, wtedy płomień nigdy nie zgaśnie – wspomina Bilal.

Magda dodatkowo powiedziała, że w ich związku nie ma nudy, właśnie dlatego, że jest on multikulturowy. Zawsze mają wiele tematów do rozmowy. Emre często pyta Magdę o rzeczy związane z kulturą i tradycją polską, a Magda ma wiele pytań odnośnie różnych obyczajów tureckich, których jeszcze tak dobrze nie zna.

Małżeństwo multikulturowe to międzynarodowa spółka, która do dobrego funkcjonowania potrzebuje odwagi, empatii, miłości i tolerancji. Tutaj nie można być zapatrzonym tylko w siebie, ale być czułym na emocje drugiej osoby. W zgodzie pomaga również zdolność adaptacji się w innym środowisku. Tą cechą muszą się wykazać osoby, które zdecydowały się wyjechać z własnego kraju i zamieszkać w państwie swojego współmałżonka. To one przede wszystkim muszą wyjść poza ramy swojej kultury i ograniczeń. Potrzebna jest do tego wielka garść odwagi, otwartość i chęć podążania za własnymi celami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *