Lampedusa – zaczyn szczęścia

Wielki przypływ
Wydawać by się mogło, że o problemie uchodźców napisano prawie wszystko. Co jeszcze mogłoby nas zaskoczyć? Rozmiaru tragedii przecież nie rozumiemy, bo nas bezpośrednio nie dotyczy. Jeśli oczekujemy klasycznego kronikarskiego tekstu – popełniamy błąd. „Wielki Przypływ” Jarosława Mikołajewskiego jest czymś więcej – jest próbą odnalezienia człowieczeństwa.

Lampedusa ma zaledwie 20 km2 , można ją obejść w kilka godzin. Bliżej jej do Afryki niż Europy. Stała się dla dziesiątków tysięcy ludzi rajem. Po niedawno zielonej, dziś pozostał piach i beton. Ponury widok. Niczym ludzie w porcie, ratujący innych wycieńczonych ludzi. Niczym modlitwa o przetrwanie.

Studia dziennikarskie, uświadamiają, że poezja uczy ascezy w pisaniu. Pomaga wyrazić myśl za pomocą pojedynczego słowa. Ból-klucz, od którego ciężko się uwolnić. Związany wyłącznie z bezsilnością wobec tragedii, która spotkała uchodźców i nas – Europejczyków. Tragedii, rozumianej jako nieumiejętność pomocy. Kiedy powstał ten reportaż, jeszcze nie staliśmy w obliczu braku rozwiązania. Dziś wiemy, że go nie ma. Książka mocno kłuje i uwiera. Przemyca apel: Europo! Masz wszystko, daj tylko cząstkę.

Mikołajewski podczas wędrówki po wyspie, spotyka ważne postaci mające wpływ na życie uchodźców. I obserwują zniszczone kutry, którymi przypłynęli na Lampedusę, płacąc przemytnikom tysiące dolarów. Widzą ubrania i martwe ciała. Telefony komórkowe i czarne worki. Trumny i cmentarz imienia papieży: Jana XXIII i Jana Pawła II. I puste miejsca w nekropolii, czekające na wyrzuconych przez morze oraz na tych, do których odwróciliśmy się plecami.

Nieco ponad sto stron przejmującego i tragicznego świadectwa. Autor umiejętnie łączy gatunki literackie w spójną całość. Pierwszy raz spotykamy się z zespoleniem reportażu i poezji. Scalenia tak wyjątkowego, że do teraz czuje się ból po przeczytaniu ostatniego fragmentu wiersza: „i pytam czy nie one są tymi trupami, o których nie umiem powiedzieć niczego”.

Liczba stron: 131

Wydawnictwo: Dowody na Istnienie (Warszawa)  

Fot.: Dowody na Istnienie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *