Open’erowe czwartki – Foals

open'erSłoneczna pogodna za oknem daje znać, że wielkimi krokami nadchodzą wakacje. Co za tym idzie – coraz bliżej jest do wielkiego święta muzyki, które otwiera letni sezon. Gdyński festiwal Open’er już za 7 tygodni! Aby umilić czekanie przygotowaliśmy kolejny artykuł z serii „Open’erowe Czwartki”, w której przybliżamy Wam największe gwiazdy tegorocznej edycji. Tym razem opowiemy o brytyjskim zespole Foals.

Yannis Philippakis (wokal, gitara), Jack Bevan (perkusja), Jimmy Smith (gitara), Edwin Congreave (klawisze) i Walter Gervers (gitara basowa) pochodzą z Oxfordu. Tam właśnie zaczynali jako Foals. Pierwszy koncert zagrali na domówce u znajomego: – Graliśmy w piwnicy – mówi Yannis – była malutka…a nasze brzmienie niedopracowane. […] było fajnie, ludzie tańczyli, pamiętam, że ktoś rzucił w nas piwem […] wszystkie nasze koncerty z tamtego okresu były bardzo szalone –.

Naturalny sposób

Właśnie na kameralnych koncertach dla przyjaciół dzielili się początkowym materiałem, który w 2008 roku znalazł się na płycie „Antidotes”. Przy współpracy z Davidem Sitkiem, członkiem zespołu TV on the Radio, nagrali debiutancki album, dzięki któremu zyskali rzeszę słuchaczy i podbili trzecie miejsce listy „UK Albums Charts”. Wyróżniło ich ciekawe połączenie math-rock’a, elektroniki i alternatywy wzbogacone o magiczny wokal Yannisa, które wspólnie wniosło nową jakość do popularnego współcześnie gatunku, jakim jest indie-rock. Po pierwszym krążku i flagowych utworach „Cassius” i „Olympic Airways”, nastał czas na „o wiele mniej funkowe” oblicze Foals. Na „Total Life Forever” prezentują klimatyczne, skłaniające do refleksji, jak „Spanish Sahara”, czy „Blue Blood ” utwory. W 2013 roku wydali album „Holy Fire”: – Nagrywanie „Holy Fire” to była katorga – tłumaczy Walter – nie wiedzieliśmy w ogóle, w którą stronę to wszystko zmierza –. Mimo że przy jej tworzeniu czuli się zagubieni,  utrzymana jest w specyficznym klimacie jaki od lat kreowali. Płyta przyniosła za sobą takie hity jak „My Number” i „Inhaler”. „What went down”( z 2015 roku) zamyka dotychczasową dyskografię zespołu. Ich najnowszy materiał obsypano pozytywnymi recenzjami, a oni sami zadowoleni są z tego, jak przebiegła praca nad krążkiem: – Tym razem byliśmy dużo bardziej zrelaksowani i pewni siebie – kontynuuje basista – Przy „What Went Down” nie powtórzyliśmy już tych samych błędów. Byliśmy dużo lepiej przygotowani, czuliśmy mniejszą presję. Pisanie i nagrywanie tych konkretnych piosenek przyszło nam w bardzo naturalny sposób –.

32e6d13ae20f8a83cc8c3612f5763d72

Jak na domówce

Członkowie kwintetu Foals to niezwykle charyzmatyczne osobowości sceniczne. Podczas koncertów starają się stworzyć silną więź z publicznością. Skoki w tłum, podawanie fanom rąk to stałe zwyczaje podczas ich występów: – W czasie koncertów staramy się wytworzyć podobną atmosferę jak na domówkach – mówi Jimmy – Nieważne, na jak dużej scenie gramy. Staramy się zredukować dystans dzielący nas od publiczności i nie dostrzegać dziesięciometrowej fosy wypełnionej ochroniarzami i barierek oddzielających publiczność od nas.

W czerwcu… będzie się działo

Niewątpliwie, dzięki tej intymnej atmosferze jaką Foals tworzą podczas grania, pod sceną na ich koncertach gromadzą się tłumy. Było tak chociażby w przypadku ich trzeciej z kolei wizyty w Polsce, kiedy wystąpili w warszawskim klubie Stodoła. Wyprzedano wszystkie wejściówki na ten wieczór, a salę wypełniły tysiące wiernych fanów. Był to jeden z czterech dotychczasowych występów w naszym kraju. Ich muzyka jak najbardziej trafia w gusta polskiej publiczności. Kolejny rok z rzędu (w 2015 roku Kraków Live Festiwal) będą headlinerem wielkiego festiwalu. Swoje ostatnie spotkanie z Polakami komentują: – Publiczność w Polsce jest naprawdę świetna i pełna energii. W takich sytuacjach po prostu bardzo chce się grać intensywne. Już z poprzednią płytą robiliśmy dużo, teraz mamy takie kawałki jak „Mountain At My Gates”, więc będzie się działo –. Jak zapowiadają sami muzycy, wraz z nowym materiałem wrócą na Open’era z jeszcze większą siłą.

Foals zagrają w Gdyni 30 czerwca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *